piątek, 31 lipca 2015
Od Nefilim do Demeter
- Nie masz się czego bać Dem...- mruknęłam, gdy niebieskie światło, zdążyło ustąpić bieli
- Ja się nie boję... nie jestem już tą samą klaczą co kiedyś- prychnęła- Pamiętasz nasze wyprawy? Dzięki nim stałam się bardziej pewna siebie- dodała, a ja posłałam jej szeroki uśmiech. Cała Demeter... moja najlepsza przyjaciółka
- Czy Wildfire wie o naszej wizycie?- zapytał mnie Nakir, kiedy wchodziłam do ogromnego, śnieżnobiałego budynku, a ja pokręciłam głową
- Przecież każdy lubi niespodzianki, prawda?- uśmiechnęłam się pod nosem i przyspieszyłam kroku
- Zgłupiałaś Nef?! Tyle razy nam powtarzają, że nie można przyprowadzać...emm... nie aniołów- zawahał się- do zaświatów, bez wiedzy rady...a Wildfire jest przecież dowodzącym- prychnął nieźle wkurzony, a ja westchnęłam
- Przecież nie mamy pewności, że Dem nie jest jedną z nas... właśnie idziemy to sprawdzić- podsumowałam i weszłam do pomieszczenia, którego drzwi były otwarte... dziwne
- Stój...- szepnął Nakir- pójdę jako pierwszy- podsumował, na co ja wywróciłam oczami... przy nim czuję się jak źrebak, którego ciągle trzeba pilnować
- Co się dzieje?- spytała równie cicho Dem, a ja pokręciłam głową... nie mam zielonego pojęcia, ale coś mi się tutaj nie zgadza
Przemierzaliśmy salę narad, która wyglądała, jakby przeszło przez nią tornado... ani śladu żywej duszy. Co tutaj się wydarzyło? Nagle ktoś wybiegł zza drzwi. Zrobił to tak szybko, że aż się wzdrygnęłam... czarny cień... szybki jak błyskawica... Iratze!- krzyknęła moja podświadomość, gdy ogier zatrzymał się obok mnie. Kary pegaz o złotych oczach spojrzał na mnie z wyraźną ulgą, licząc na pomoc, po czym powiedział:
- Porwali ich...
Demeter?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz