Strony

środa, 18 listopada 2015

Od Arthleyi do Oskara

Słowa Oskara podniosły mnie na duchu. On na pewno miał rację, Tamani chciał dla mnie jak najlepiej, z resztą Oskar też.
-Masz rację- przyznałam pogodniejszym głosem.
-Nie myśl już o tym. Może wróćmy na polanę?
-Nie, mam znacznie lepszy pomysł.-odrzekłam i powoli podniosłam się na nogi. Poszliśmy po ciemku nad kryształowe jezioro. Stanęliśmy nad ciemną wodą, widząc w tafli odbicie księżyca. Nagle ruszyłam gwałtownie galopem i wskoczyłam do jeziora. Poczułam lodowatą wodę obmywającą moje ciało. Oskar poszedł w moje ślady. Po chwili razem pływaliśmy w świetle księżyca w pełni. Liście z wierzb leciały powoli i opadały, zostawiając obręcze na lustrze...
Noc była wyjątkowo piękna...

Oskar?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz