Strony

czwartek, 30 października 2014

Od Vitali do Mili

-Mili uciekaj!
-Co się dzieje?
-Wilki! Wiej!!!
-Vitali! Co co jest!?
Upadłam na ziemie, a wielki wilk ugryzł mnie w szyję... poczułam ogromny ból...
-Uciekaj!- krzyknęłam, podniosłam się, i kopnęłam wilka, po czym starając się nie myśląc o potwornym bólu ruszyłam za Mili....
(Mili?)

niedziela, 26 października 2014

Od Mili do Vitali

- Naprawdę! Nic się nie dzieję!
Krzyknęła i spojrzała na mnie.
- Skora tak mówisz…
Powiedziałam i ruszyłam przed siebie. Ale trochę później zatrzymałam się, bo usłyszałam krzyk. Dochodził z miejsca gdzie była Vitali. Ruszyłam w tym kiernku.
( Vitali? )

piątek, 24 października 2014

Od Vitali do Mili

-Nie, Mili , nic mi nie jest...
- Na pewno Vitali?
- Tak...
-Vitali, jeśli jednak będziesz potrzebowała wsparcia to pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć...
(Mili?)

sobota, 18 października 2014

Od Mili do Vitali

Leżałam na wrzosowisku i podziwiałam piękny widok. Co to za widok? Słońce akurat zachodziło robiąc przyjemną atmóswerę. Szkoda, że nigdy nie miałam czasu by patrzeć na ten widok. Wkrótce jednak zastała noc. Już szłam w stronę łąki na której śpimy gdy nagle zobaczyłam Vitali. Była zamyślona i jakby przestraszona. A może mi się zdawało? Podeszłam do niej bliżej i zapytałam.
- Czy coś się dzieję?
( Vitali? )

Od Julie do Darka

Całą noc nie umiałam zasnąć. Miałam nadzieję , że to nie z powodu mojej chwilowej nieobecności. Poszłam do Darka i powiedziałam:
-Dark chyba jestem w ciąży!!!!!!

Od Julie do Darka

Całą noc nie umiałam zasnąć. Miałam nadzieję , że to nie z powodu mojej chwilowej nieobecności. Poszłam do Darka i powiedziałam:
-Dark chyba jestem w ciąży!!!!!!

Od Osi do Caballa

Od Osi do Caballo
Spotkałam go kiedy szłam na spacer nad strumyk . Podeszłam do niego nic nie miesiąc , on też się do mnie ani jednym słowem nie odezwał i tak chodziliśmy nie nie mówiąc ale naglę coś we mnie pękło i powiedziałam dlaczego się do mnie nie od mnie nic nie mówisz . Nic nie odpowiedział i poszedł dalej . Zaczęłam się niepokoić o mojego Caballa i się o niego martwić bo od kilku dni nic nie jadł ani nie pił i wychodził wieczorami i późno wracał . Tego samego dnia znowu wyszedł wieczorem nic nie mówiąc postanowiłam za nim iść poszedł na łąkę bardzo mnie to zdziwiło . Zaczął zbierać kwiatki ale od kąd go znam nigdy nie zbierał kwiatów . Odwrócił się gwałtownie i mnie zobaczył i zapytał co ja tu robię . 
-Martwiłam się o ciebie i postanowiłam za tobą iść . Ale dlaczego odpowiedział . Bo się o ciebie martwiłam 
- Ja tylko chodziłem zbierać kiaty dla ciebie na niespodziankę
- Aha- powiedziałam z nie małym zdziwieniem
- Nie martw się o mnie przecież ja cię nigdy nie opuszczę
- Chciałam ci coś Caballo ja jestem w cięży !
( Caballo ? )

Od Arota do Dumy

Lubię góry, lubię się po nich wspinać... Pewnego dnia obsunąłem się ze skały i już myślałem że zostanę zgnieciony...
-Aaaaaaaaa!-Krzyczałem, i nagle ktoś przymroził głazy z powrotem do góry, i mnie uratował.Wstałem I zobaczyłem... Sztorma!
-Arot! Nic ci nie jest?
-Nie... Dziękuje ci! Och dziękuję braciszku!
-No już dobrze, ale na przyszły raz uważaj-odparł i lekko szarpnął mnie za grzywę.
-Spróbuję...-odparłem i odszedłem. Nagle wpadł mi pewien pomysł... Przecież Mama ma niedługo urodziny... I trzeba zacząć myśleć o upominku... Szedłem tak szybko drogą przez ośnieżony las... I dotarłem w końcu do brzozowego gaju. No tak! Dam mamie jakiś drogocenny kamień! Przeszedłem przez góry.. I spojrzałem na okryte lodem kryształowe jezioro... Rozciąłem taflę kopytem, i wyjąłem wycięty kawał lodu. Utworzyła się spora przerębla. Bez namysłu wskoczyłem do niej... Woda bła bardzo zimna... Ledwo co wytrzymałem, ale nie poddałem się... Wziąłem głęboki oddech i popłynąłem na dno, i z  wielkim trudem wyciągnąłem z wody pół metrowy opal! Był na prawdę ogromny! Zerwałem długą lianę z wierzby, która rośnie nad jeziorem i uplotłem sobie kosz, do którego  schowałem opal i ciągnąłem go za sobą, trzmając na pysku drugi koniec sznura... Gdzie by tu ukryć ten kamień!? Nagle zza krzaków wyskoczł na mnie olbrzymi wilk... Spłoszony uciekłem czym prędzej do lasu, lecz wilk zabrał mój opal... Byłem bliski płaczu! Mój kamień! Wilki mi za to zapłacą!!!! Biegnąc wściekle przez las wpadłem na Dumę...
(Duma?)

Od Nadzieji do Sztorma

Pewnego dnia siedziałam spokojnie na niebosiężnym szczycie i siedząc tak, dostrzegłam Sztorma. Galopował Po drużce przez las. Szybko zbiegłam po wąskiej, skalistej ścieżce, i w krótkim czasie również znalazłam się na drodze. Pomknęłam w kierunku północnym, tak jak przedemną Sztorm, i po kwadransie, nie miałam sił na dalszy bieg...
-Co jest granę? Nigdy tak szybko się nie męczę... -mruknęłam do siebie
-Muszę to powiedzieć... Sztormowi! 
I za pomocą resztek sił pognałam na naszą polanę... Sztorm pełnił właśnie wartę, a gdy mnie dostrzegł, podbiegł do mnie, i przytulił mnie.
-Gdzie byłaś tyle czasu? Szukałem cie!
-Byłam w górach... Wybacz że cię o tym nie powiadomiłam... Muszę ci coś powiedzieć...
-Co takiego?
-Ale nie tu... Chodźmy w ruiny... 
-Do Minas Anor? Och... Tam jest nie bezpiecznie...
-Wiem, ale i cicho i odludnie...-Odparłam i zaczęliśmy kłusować w tamtym kierunku...Gdy dotarliśmy na miejsce usiedliśmy wewnątrz ruin, i wtedy szepnęłam...
-Sztorm... Ja... Będziemy mieli źrebaka...
(Sztorm?)

czwartek, 16 października 2014

Od Księzyca do Dahili

Nie wiedziałem co działo się ze mną. Wiedziałem jedynie, że to nie był zwykły kamień. Tylko księżycowy kamień. Co się z nim działo nie wiem. Chyba odkryłem swoją pierwszą moc. Gdy kamień przestał świecić spojrzałem w stroną Dahili. Klacz leżała i krwawiła. Wpadła na mały ostry kamień i on wpił jej się w nogę. Podbiegłem do niej i spróbowałem wyjąć kamień. Udało się. Wziąłem parę liści i obwiązałem jej nogę aby ustąpiło krwawienie. Nagle zobaczyłem, że z księżyca idzie mleczna droga mojej mamy!
( Dahili? Penelopa? )

poniedziałek, 13 października 2014

Od Dahili do Penelopy i Księżyca

Jednak Księżyc miewa czasami dobre pomysły.
- Co możemy zrobić żeby twoja mama nas zauważyła?- zapytałam roztrzęsiona
- Niestety ale nie mam pojęcia - odpowiedział i podrapał w ziemi kopytem
-Szybko! wymyśl coć bo Penelopa jest zagrożona!- mówiłam coraz szybciej
Ogier nachylił się i podniósł niewielki błyszczący kamyk z ziemi. Niespodziewanie zaczął nim machać tworząc różne, dziwne wzory...
Chciałam zapytać co robi ale nie zdążyłam. W mgnieniu oka coś rozbłysło niewyobrażalnie jasnym blaskiem. Nie dałam rady utrzymać się na nogach i upadłam na pobliskie skały, po czym poczułam uderzający ból...

niedziela, 12 października 2014

Od Księżyca do Dahili i Penelopy

Zauważyłem, że nie ma Penelopy. Pobiegłem za nią i zobaczyłem coś strasznego. Były tam wilki! Dahili podbiegła do mnie ciężko łapiąc powietrze a ja wepchnąłem ją za kamień. Dosłownie w ostatniej chwili bo jeden z nich spojrzał w naszą stronę.
- Szkoda, że nie mamy jakiś mocy. – Powiedziała klacz.
I nagle mnie olśniło. To prawda nie mamy mocy ale dziś moja mama jest na księżycu i wszystko widzi!
- Dahili moja mama jest na księżycu i może nas zauważyć!
Dahili uśmiechnęła się. Ja wyjrzałem za kamień i upewniwszy się, że wili mnie nie widzą a mają zamiar rzucić się na Penelopę pomachałem do niej, żeby była pewna, że nie jest sama.
( Dahili? Penelopa? )

Od Penelopy do Dahili i Księżyca

Wystraszona wrzaskiem, galopowałam w stronę jeziora.
-Co to było?-myślałam
Biegłam tak i biegłam, i zatrzymałam się w lesie, bo nie miałam już sił... Po chwili zorientowałam się że... się zgubiłam. Tak ciemno? W którą stronę iść? Och...
(Dahila, Księżyc?)

Od Dahili do Księżyca

Przerażona niespodziewanym wrzaskiem stanęłam dęba, a Penelopa pobiegła w stronę jeziora. Bałam się okropnie lecz mimo wszystko odwróciłam się, aby dowiedzieć się kto tak krzyczał. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom w to co zobaczyłam,
-Księżyc? Co cię napadło ! Omal nie dostałam zawału... to nie było śmieszne ! - krzyknęłam w jego stronę
- Gdzie Penelopa ?- zapytał nieco zasmucony
-Pobiegła w kierunku jeziora ... jest ciemno i niebezpiecznie, musimy ją znaleźć - powiedziałam do czarnego jak noc ogiera.
( Penelopa? Księżyc? )

sobota, 11 października 2014

Od Mili do Blanki CDN

- Wiem ale ja nie mogę znieść tego czekania. Może mu się nawet pogorszyć.
Martwiłam się o niego. A na dodatek bardziej się martwiłam bo nie chciał usiedzieć na miejscu. Blanka powiedziała.
- Spokojnie uspokój się. A czemu się tak zamartwiasz? Przecież nie pogorszy mu się i słucha na pewno ciebie i Wisego.
- A no właśnie nie chce usiedzieć w miejscu.
( Blanka? )

Od Księżyca do Penelopy i Dahili CDN

- Haha! Nie mogą mnie chyba znaleźć! Bo czekam już długo!
Śmiałem się do rozpuku w pewnej jamie. Ukryłem się tam specjalnie bo chciało mi się spać. Zdrzemnąłem się i potem wstałem. Nie miałem co robić. Wyszedłem więc i zobaczyłem, że jest noc. Piękna księżycowa noc. Gwiazdy lśniły jak perły. Poszedłem więc szukać Penelopy i Dahili. W końcu je znalazłem stały przed wzniesieniem. Może je nastraszę? Tak! Wdrapałem się na wzniesienie i zeskoczyłem. To była idealna pora bo noc była czarna a ja jestem kary. Krzyknąłem aby przestraszyć klacze.
- Uciekajcie bo was zabiję!
( Dahili? Penelopa? )

piątek, 10 października 2014

Od Mili do Wise

- Nie raczej dwójka nam starczy.
- Skoro tak mówisz…
Wise przytulił mnie a Księżyc zapytał z podekscytowaniem.
- A jak będzie nazywać się moja siostra?
- Ja tym razem nie wybieram. Ja wybrałam twoje imię a teraz kolej na twojego tatę.
- Myślałem nad imieniem Złotko. Co wy na to?
- Ładne. – Powiedział Księżyc.
( Wise? )

Od Jutrzenki do Sopla

Kocham Zimę... A zwłaszcza taką. Jest dopiero listopad, a wszystko jest w śniegu. Las, wzgórza, nasza polana, wrzosowisko, sad... Ubóstwiam śnieg... Gdy spacerowałam sobie po ośnieżonym sadzie przyszła mi na myśl pewna myśl... Sopel... On jest taki przystojny... Och... Ale czy on mnie lubi? kocha... Biegłam sobię spokojnie przez sad, i obserwowałam wulkan aż naglę usłyszałam zgrzyt śniegu... I Sopla który obsunął się z wulkanu. Czym prędzej podbiegłam do niego i krzyknęłam
-Nic ci nie jest?
-Nie... Wszystko w porządku...-Odparł otrzepując się ze śniegu po czym uśmiechnął się do mnie i nieśmiało powiedział
-Witaj Jutrzenko...
-Co robiłeś?-zapytałam uśmiechając się...
-Oxelo powiedział że warto bym poprosił kogoś,by zapoznał mnie z krainą... Ale ja nikogo tu nie znam...
-Znasz mnie. Powiedziałam się i delikatnie odgarnęłam grzywkę z czoła. po chwili kontynuowałam
-Oprowadzić cię?
-Tak. Chętnie się tu rozejrzę. Jest tu wiele pięknych miejsc. Gdzie najpierw?
-Może chodźmy na wrzosowiska?
-Dobrze.
Ruszyliśmy na wrzosowisko i Sopel zapytał
-Musi tu być pięknie na wiosnę...
-Oooo tak... Jest pięknie. Legenda głosi że Hefajstos osiedlił się na wulkanie, a zaraz potem Dionizos  u jego podnóży. Zeus bardzo się dziwił że Hefajstos toleruje sady i wrzosowiska u podnóży jego siedziby, lecz w tajemnicy Dionizos i Hefajstos byli przyjaciółmi...
-Niesamowite... gdzie teraz?
-Niedaleko jest kryształowe jezioro...
-To wspaniale.
Gdy dotarliśmy nad jezioro , było ono pod cienką warstwą lodu, to odrobinkę pokrzyżowało moje plany, ale jestem jak to mówią "sprytny lis". Rozcięłam taflę, a Sopel ją wyjął. Wskoczyłam do lodowatej wody a po chwili wróciłam z garścią agatu w kopycie.
-Wow! z kąt ty to wzięłaś!?
-Z jeziora. Legenda głosi, że Posejdon stworzył je specjalnie dla swej siostry Hery na jej 12012 urodziny. Afodyta również przyczyniła się do jego powstania. Legenda  głosi że kiedyś Hera, dzięki czarowi Afrodyty mogła wyłowić z jeziora dowolną ilość kamieni szlachetnych, jakich tylko pragnęła... Teraz w jeziorze również jest wiele drogocennych kamieni. Dominuje tu kryształ, można się domyślić po nazwie. Jest tu również dużo ametystu i diamentu. Rzadziej spotykany jest agat, jadeit, topaz i sporo pereł.
-To jezioro jest wspaniałe...
-Tak, ale nie wszyscy odważą się do niego wejść... Bo woda jest o temperaturze -47 stopni na oko... I nikt tam nie wchodzi.
Gdy powoli zaczęliśmy kierować się w stronę brzozowego Gaju szepnęłam do Sopla
-Kocham Cię!
(Sopel?)

Od WIse do Mili

Zdziwiło mnie to ale byłem zadowolony.
-…To fantastycznie, a wiesz już czy chłopiec czy dziewczynka?- Zapytałem.
-Ja chce mieć brata! Ja chce mieć brata… -Księżyc biegał do okoła nas i krzyczał.
-Niestety, synku, będziesz miał siostrzyczkę. – Powiedziała moja przecudowna partnerka.
- Zawsze marzyłem, aby mieć parkę, a co być powiedziała na jeszcze jedną parkę?
Mili?

czwartek, 9 października 2014

Od Nadzieji do Sztorma

-Sztorm, mówisz serio!?-Zapytałam nie dowierzając, po czym zalałam się kolejnymi łzami... Łzami Szczęścia...
-Tak, przestań płakać, ja cię kocham!
-Ja... Ja też cie kocham Sztorm!

Od Sztorma do Nadzieji

Siedziałem na śnieżnej wyspie i myślałem
-Muszę jej to powiedzieć... Nie mogę tego ukrywać... O nie...
nagle poderwałem się i rzuciłem się cwałem do Stada. Zdyszany zapytałem Wichury, którą zobaczyłem jako pierwszą
-Hej Wichura, nie widziałaś Nadzieji?!
-Widziałam, pobiegła na wulkan, ale nie powiedziała po co.
-CO!? Koń o śnieżnych mocach na wulkanie?!
-Nie wiem...
Popędziłem cwałem na wulkan i ujrzałen Nadzieję stojącą na skale, płacącą....
-Nadzieja!! Ja cie kocham!
(Nadzieja?!)

środa, 8 października 2014

Od Penelopy do Księżyca

-Chodźmy!-Krzyknęłam i pokłusowaliśmy na wrzosowisko. Było wprost pięknie. piękny zachód.
-to bawimy się w chowanego?-Zapytała Dahila
-Tak!
-OK!-odpowiedziałam
Kto liczy? -Zapytał Księżyc
-Ja mogę- Zgłosiłam się na ochotnika
I zaczęłam Liczyć...
jeden, dwa, trzy, cztery...- I gdy doszłam do dwudziestu krzyknęłam
-SZUKAM!
Po czym rozglądnęłam się dookoła. Po chwili zobaczyłam kare uszy wystające zza głazu. Podbiegłam tam i krzyknęłam
-Mam cię Dahila!
-Mogłam wybrać inną kryjówkę- Odparła, po czym pokłusowała na miejsce z którego zaczęłam liczyć. Po połowie godzinny szukania, zaczęłyśmy panikować:
-Gdzie jest KSIĘŻYC!?

Od Księżyca do Dahili

Od Księżyca Cd Dahili
- Jasne. Im nas więcej tym weselej nie?
- No właściwie tak. – Powiedziała Penelopa.
- Ale w co się pobawimy? – Zapytała Dahili.
- Może pójdziemy na wrzosowisko. Tam można bawić się w chowanego. A może…
- Może? – Zapytały chórem klacze.
- Może uda nam się zobaczyć rzadki żółty ruchomy wrzos a może nawet złapać?
( Dahili? Penelopa? )

Od Blanki do Mili

Pewnego dnia szłam sobie strumykiem i przypadkowo natknęłam się na Mili jak piła wodę z strumyka z swoim synem Księżycem . Zapytałam co u nich ale ani Mili ani Księżyc nic nie odpowiedzieli, zapytałam znowu co u was i znowu nic nie odpowiedzieli . Zastanowiłam się i zapytałam się Mili co się stało znowu nic nie odpowiedziała . Zaczęłam się o nią martwić dlatego zapytałam się tym razem Księżyca co się stało a no mi d\powiedział że jego mama jest taka smutna od samego rana . Pomyślałam co się z Milią dzieje była taka trochę przygaszona jakby się o coś martwiła ale nic nie chciała powiedzieć . Ale w końcu się przełamała i Powiedziała że Księżyca bardziej boli noga i dlatego się tak zamartwia . Bo bardzo Kocha swojego syna i za żadne skarby nikomu go nie odda .
- To już wiem dlaczego się tak zamartwiałaś .
- Widzisz że mój syn jest chory i bardzo się o niego martwię.
- Widzę , ale rozchmurz się na pewno twój syn wyzdrowieje i niema się o co martwić .
- Wiem ale to zbyt mnie nie pociesza
- niema się o co martwisz wszystko będzie dobrze...
(Mili ?)

wtorek, 7 października 2014

Od Dahili do Penelopy i Księżca

Obudziłam się dość wcześnie rano. Postanowiłam, że pokłusuję leśną drogą. Tak jak zawsze pobiegłam zapytać się o zgodę na spacerek.
- Mamo chciałabym się przejść ... mogę ? - zapytałam z nadzieją
- Tylko nie za daleko - odpowiedziała mi siwa klacz i uśmiechnęła się szeroko.
Wystrzeliłam niczym rakieta. Mijałam strumyki, wąwozy, łąki, aż wreszcie dotarłam do lasu. Tuż pod wysokim drzewem zauważyłam Penelopę bawiącą się z Księżycem. Nie wahałam się długo i zapytałam, czy
mogę dołączyć do waszej zabawy ?
( Penelopa? Księżyc? )

Od Julie do Darka

Całą noc myślsłam jak odpowiedzieć na pytanie Darka. Czy ja go kocham? Czy ma być moją parą? Te pytania zadawałam sobie przez całą noc. Kiedy się obudziłam znałam na nie odpowiedź.
Podeszłam do Darka i powiedziałam:
- Tak zostaę twoją parą!
I wtedy mnie pocałował....

Od Zariny do Sztorma

Zalałam się łzami i uciekłam nad jezioro.
Powiedziałam:
-Och Sztorm kogo teraz mam szukać przecierz nikt mnie nie zechce!
-Spokojnie będzie ok Jutrzenka ci pomoże.
-Niech będzie.
(Sztorm,Jutrzenka?)

Od Melodii

Szukałam Liandy żeby jej powiedzieć że jesteśmy siostrami.
-Hej Lianda.-rzekłam kiedy ją zobaczyłam.
-O hejka Melodia.-odrzekła.
-Wiesz bo my... Jesteśmy... Siostrami.- powiedziałam jąkając się.
-Co?
-No wiesz ja...-i nagle zobaczyłyśmy Sztorma
(Lianda,Sztorm?)

poniedziałek, 6 października 2014

Nadzieji do Sztorma CDN

Podniosłam  się i przyglądnęłam się białej klaczy która przyjęła mnie... Tyle szczęścia na raz... O rany... Nie dość że przyjęto mnie do stada, to chyba... się zakochałam...
Zauważyłam że ogier, który mnie tu przyniósł oddala się. Bez namysłu popędziłam za nim.
-Poczekaj!
On zatrzymał się
-Dlaczego mnie uratowałeś? Przecież nie musiałeś tego robić...
-Bo przecież co za ogier, zostawił by ranną klacz, na śniegu...
-Na prawdę... dziękuję...
-Opowiesz mi coś o sobie?
-No... Mam na imię Nadzieja .Mój tata nazywał się Erendill, a mama odeszła, zaraz po tym jak przyszłam na świat. Moje stado było małe, zaledwie 20 koni. Mój ojciec naraził się Hadesowi, a gdy ten chciał go ukarać i zabrać mnie w otchłań, oddał za mnie życie... Znałam kiedyś pewną klacz. Zaprzyjaźniłam się z nią. Och Wena... Taka dobra przyjaźń... Lecz zgubiłam się, gdy byłam na zwiadach, i los wtedy nas rozłączył...
-Wena?
-Tak, Wena...
-Ona jest w naszym stadzie!
-NA PRAWDĘ?
-Tak, o, tam jest!.
Rzekł wskazując karą klacz. Nie wierzyłam własnym oczom, ale to była Wena! Podbiegłam do niej.
-Nadzieja!? To naprawdę ty?
-Tak Wena, to ja!
-Dlaczego nie wróciłaś ze zwiadów!?
-Zgubiłam się!
-Tak się cieszę! Znów mam moją kochaną przyjaciółkę!
I Wena rzuciła się mi na szuję...
-Och wena...
-Och, muszę iść... Tam jest Cyprys... Ja, ja go kocham Nadziejo!
-Leć, tylko skrzydeł nie połam...- Wybuchnęłyśmy śmiechem, a po chwili Wena popędziła w stronę dumnego pegaza.
Rozejrzałam się do okoła, lecz Sztorma nigdzie nie było... Podbiegłam do Izabelowatej klaczy i spytałam.
-Witaj, nie widziałaś Sztorma?
-Widziałam, poszedł na plażę.
-Aaa, gdzie to jest?
-Idź tą ścieżką przez las a na rozgałęzieniu skręć na południe.
-Dzięki!- Odpowiedziałam i popędziłam wskazaną drogą przez las. Po kwadransie cwału, poczułam  lekki bul w nodze, więc zwolniłam do galopu. W krótkim czasie dotarłam do rozgałęzienia.

Od Sztorma do Nadzieji

Siedziałem na piasku i spoglądałem daleko, i myślałem, czy nie przepłynąć na śnieżną wyspę. Nagle usłyszałem tupot kopyt. Podbiegła Nadzieja....
-Chej, Sztorm...
-Witaj, jak się czujesz?
-Wspaniale, lecz boli mnie noga...
-Włóż ją na chwilę do wody, woda ma substancje lecznicze. to powinno pomóc.
-Dzięki- Odpowiedziała i lekko utykając weszła do wody.
-I co?
-No masz rację, ona jest bardzo przyjemna. I mniej mnie boli...
-Nadziejo... Muszę Ci coś powiedzieć... Ja... ja... Kocham cie!
(Nadzieja?)

Od Sztorma do Zariny

-Zarino, zrozum, ale ja kocham Nadzieję. Ona jest dla mnie stworzona...
-CO?
-Ja kocham Nadzieję, wybacz mi...
(Zarina?)

Od Zariny do Sztorma

Poszłam nad jezioro to miejsce kojaży mi się z domem i zobaczyłam Sztorma!
-Hej Sztorm!
-O hej Zarina.
-Sztorm ja się w tobie zakochałam.
-Co?!
-Och wiem to szalone ale taka już jestem Sztorm kocham cie.
-Ok rozumiem cię ale no nie wiem.
-Sztorm no weź!
(Sztorm?)

niedziela, 5 października 2014

Od Julie do Liany

-Pewnie Julie!-odparłam.
-Porozmawiam chyba z Darkiem.-powiedziała nie pewnie
-No weź pasujecie do siebie!
-No nie wiem.
-Och Julie!
-Może pójdziemy nad jezioro?-spytała.
-Nie ma sprawy!
I poszłyśmy...
(Julie?)

Od Mili do Wise

Znowu byłam niespokojna. Szukałam Wise ale jak zwykle znaleźć go było trudno. Zobaczyłam nagle Księżyca jak bawił się z Penelopą.
- Księżyc widziałeś może tatę?
- Tak mamo. Poszedł nad jezioro. A co?
- A wiesz muszę mu coś powiedzieć.
Powiedziałam i poszłam nad morze ale Księżyc spytał.
- A mogę iść z tobą?
- Skoro chcesz…
- Pewnie! Chodź mamo!
Powiedział i pobiegł na przedzie nad morze. Ledwo za nim nadążałam chociaż miał jeszcze problemy z nogą. Na szczęście znalazłam Wisego.
- Tato! Mama chce ci coś powiedzieć!
Krzyczał jak opętany nasz syn.
- A co takiego?
- Wise jestem w ciąży.
( Wise? )

Od Julie do Liany CDN

- Może ja się tym za bardzo przejmuję? - zapytałam się Liany
- Myślę, że tak. Ale nie martw się, kiedyś znajdziesz odpowiedniego ogiera. A ja nawet wiem kto to jest....
- Kto??? - zainteresowałam się
- To Dark! - odpowiedziała klacz
- Dark? Niespodziewałabym się.... Muszę go najpierw lepiej poznać.
- Jest świetny. Od razu to widać. Na razie ja też z nim nie rozmawiałam, jest bardzo tajemniczy.
- Dzięki za pomoc Liana. - podziękowałam jej - Ale żeby zacząć od początku, muszę najpierw zapomnieć o Sztormie.
- Powodzenia. - uśmiechnęła się
- Dzięki, w tej sprawie nie potrzebuję już lekarza od serca, ale będzie trudno - westchnęłam - Nie bój się,sama sobie poradzę,bez jakiś cyrków. - roześmiałam się - Jeszcze raz dziękuje. Zostaniemy przyjaciółkami? - zapytałam się jej.
(Liana?)

Od Dark do Julie

Od Darka Do Julie
Chciałem jak najszybciej podejść do Julie i powiedzieć , że ją kocham. Lecz nie miałem tyle odwagi by po prostu jej to powiedzieć. Po treningu gdy siedziała sama pobiegłem do niej i powiedziałem:
- Julie ja cię kocham czy będziesz moją parą?
- A ona....
(Julie?)

Od Księżyca

Od Księżyca
Po ostatniej przygodzie mam dość chodzenia. Mama i tata jak na razie nie pozwalali mi się ruszać z miejsca. Nie byli na szczęście źli, że poszedłem gdzieś i nie patrzyłem gdzie. Kiedy moja noga wyzdrowiała zacząłem po mału chodzić choć utykałem. Mam tylko nadzieję, że na zawszę nie będę utykać. Vitali powiedziała, że nie będę raczej utykać. Tak się zamyśliłem, że wpadłem na Blankę.
- O sorki Blanka.
( Blanka? )

sobota, 4 października 2014

Od Sztorma do Nadzieji

Pewnego dnia wybrałem się na śnieżną wyspę. Spacerowałem sobie, aż nagle dostrzegłem piękną białą klacz... Leżała na śniegu nie przytomna... Była cała poraniona a z ran ciekła czerwona, żywa krew... Bez namysłu podniosłem klacz i pobiegłem przez wyspę do domu. Przebiegłem prędko przez mielizny jeziora, rzez las i wreszcie dotarłem.
-Medycy! Prędko, tutaj!
Podbiegła Vanilia, Mroczny cień i Czas
-Opatrzcie ją! Zawiadomcie mnie gdy się przebudzi...
Zdenerwowany zacząłem kłusować w kierunku wzgórz, lecz zatrzymała mnie Jutrzenka.
-Co się stało?
-Na śnieżnej wyspię znalazłem piękną białą klacz... Jej skóra tak pięknie błyszczała... Była taka wspaniała...
-Chmmm... Czy ty przypadkiem...
-Siostra, nawet gdyby, to miłość to nic złego...
-Och Sztorm, a czy ja mówię że nie?
-No nie...
Nagle podbiegł Mroczny cieć i oznajmił
-Nieznajoma klacz właśnie się przebudza!
-Dziękuję Ci za informację- odpowiedziałem i popędziłem do klaczy. Klacz leżała na miękkiej trawie i rozglądała się dookoła.
-Gdzie jestem?
-W siedzibie stada Północnej Wichury.
-Wybaczcie za zamieszanie, ale co się stało i kim jesteś?
-Jestem Sztorm syn Oxela. Znalazłem cię na śnieżnej wyspie.
-Och, cóż mam zrobić by odwdzięczyć się za to? Jak mam dziękować?
-Nie musisz...
-Jesteś naprawdę wspaniały...-Nadeszła Vitali i przerwała rozmowę.
-Witaj, co cię tu sprowadza?
Wyjaśniwszy wszystko, mama przyjęła obcą piękność do stada, a ja... dalej nie znałem jej imienia...
(Nadziejo, dokończysz?)

Od Penelopy do Księżyca CDN

-Idźmy na wschód to na pewno gdzieś dojdziemy- oznajmiłam gdy zaczęło świtać
-Gdzieś?
-No...
Poszliśmy w stronę wschodzącego słońca. Galopowaliśmy po lesie aż nagle Księżyc zatrzymał się. Nie wyhamowałam i wpadłam prosto na niego. Zjechaliśmy ze skarpy...
-Auu!
-Och przepraszam!
-Gdzie jesteśmy!?
-Na...plaży!???
-No chyba. ...
-Księżyc, czy to nie SHADOW!?
Zaczęliśmy głośno krzyczeć spod sterty piachu, ziemi i korzonków.
-Tu jesteśmy! -Wykrzyknęliśmy i próbowaliśmy wygrzebać się.  Gdy z pomocą Shadowa wydostaliśmy się na ziemię, ten zapytał
-Co się stało? Nic wam nie jest?
-Mi nie ale Księżyc...
-Moja noga, tak strasznie boli...-wydyszał. A Shadow oglądnął ją i stwierdził
-Jest złamana- po czym wziął go na grzbiet i zabrał do stada. Vanilia opatrzyła nogę Księżyca a gdy pozwoliła mu wyjść w pola, spotkaliśmy się z innymi źrebakami i opowiedzieliśmy o wszystkim...

Do Księżyca do Penelopy

-Ja nie wiem.
-Spokojnie może się tu spędzimy dziś noc. A jutro w dzień wrócimy. Ale na pewno już nas szukają.
-Ale ja się boje, tu zawsze w nocy przychodzą zwierzęta- Oznajmiła Penelopa.
- To może przejdźmy dalej, niestety to jest głąb lasu, ale lepiej niż, żeby zwierzęta nas poturbowały.
- Ok, rano pomyślimy, w którą stronę iść.- Przeszliśmy dalej, nie było tak strasznie, lecz rano nad nami stały ogromne wilki. Zaczęliśmy uciekać, na drodze gdy zgubiliśmy wili pojawiły się dziki. Uciekaliśmy bardzo często, aż wybiegliśmy na nieznaną polanę.
-Co my teraz zrobimy, teraz zgubiliśmy się całkowicie?- Zapytałem.
(Penelopa?)

Od Liany do Julie

Poszłam do lasu. I spotkałam klacz o imieniu Julie.
-Hej jestem Liana a ty?
-ja jestem Julie i szukam partnera tak jak ty.
-Aha.
-I jestem przygnębiona tym.
- Rozumiem Julie
-och czemu nikt mnie nie chce!! Zaszlochała.
-Nie wiem Julie.
(Julie?)

Od Liany do Sztorma

Jestem nowa i nikogo nie znam więc poszłam nad( jezioro to moje ulubione miejsce). Och woda. Nagle przybiegł jakiś biały ogier.
-Witaj jestem Sztorm a ty?
-Liana miło mi poznać Sztorm jestem tu nowa.
-Kochasz wodę co?
-Tak to prawda.
-To tak jak Nivei.
-Nivei kto to?
-Źrebak z naszego stada.
-Aha
(Sztorm?)

Od Jutrzenki do Julii

-No może? A co?
-Chciałabym znaleźć miłość swojego życia, ale zawsze ktoś mnie odtrąca...
-No nie wiem... A kto jeszcze ze stada Ci się podoba?

Od JUlie do Jutrzenki

-Mam pytanie- westchnęłam
-Tak?
-Podobno jesteś dobra w sprawach sercowych?
(Jutrzenka?)

Od Sztorma do Julie

-Myślę że nie potrafię Ci pomóc. Nie znam się na sprawach sercowych...
Julie westchnęła a ja kontynuowałem
-Ale myślę że jutrzenka Ci pomoże!

Od Julie do Sztorma (ie to samo)

Byłam zawiedziona odpowiedzią Sztorma. Ale przeciesz nikogo do miłości się nie zmusza. Miałam doś całego dnia.Kiedy miałam zacząć wzdychać "nikt mnie nie kocha". Pomyślałam : może Sztorm mi pomoże.
- Sztorm!-wykrzyknełam
-Tak?
-No bo wiesz... Pomożesz mi znaleźć ♡miłość♡
-Myślę że...
(Sztorm?)

Od Sztorma do Julie

-Wybacz, ale  ja nic do ciebie nie czuję...
Nadbiegła Jutrzenka
-Sztorm, mama nas woła. Twierdzi że tata ma nam do powiedzenia coś naprawdę ważnego...Musimy iść sami.
Popatrzyła wyrozumiale na Julie i pobiegłem i nią do domu. Biegliśmy właśnie przez las gdy Jutrzenka zapytała
-Julie chyba darzy cię czymś więcej niż przyjaźń.
-Wiem, ale ja nic do niej nie czuję.
Dobiegliśmy do mamy.
-Wasz ojciec ma wam coś poważnego do powiedzenia...
(Oxelo, Jutrzenka?)

Od Julie do Sztorma

Zawsze wydawało mi się ,że konie nie czują czegoś takiego jak miłość. Ale kiedy całą noc myślałam o Astrze wiedziałam , że coś zaiskrzyło. Poszłam do miejsca które mnie uspokaja i poczułam jakiś magiczny głos:
-Julie poczuj swoją miłość do kogoś i to nie Aster -powiedział głos
-Co?!-powiedziałam
I wtedy głos zniknął. Wreszcie nastał poranek myślę, kto jest moją miłością. Po całodziennej bieganie byłam zmęczona. Kiedy szłam spać zobaczyłam Sztorma . Biegał po białym śniegu. Teraz wiem kto jest moją miłością. Tą miłością jest Sztorm
-Kocham cię -powiedziałam
A on ......
(Sztorm?)

piątek, 3 października 2014

Od Night

Pewnej nocy podeszłam do Shadow.
-Muszę Ci coś powiedzieć. Chodź.
Lekko zdziwiony ruszył za mną na wrzosowisko. Gdy byliśmy na miejscu Shadow zapytał
-O co chodzi?
-To ważne...
-Co takiego...
-No... Jestem w ciąży...

środa, 1 października 2014

Od Colors

Szłam nad zatoczkę z Shadowem i Night. Po to bo chcieli zobaczyć Blue z bliska na własne końskie oczy nie opierałam się im. Na plaży był Cyprys. Zawołałam Blue do brzegu i podeszłam do Cyprysa a Shadow i Night podziwiali Blue.
-Hej Cyprys.
-Witaj Colors ładnie wyglądasz.
-Dzięki Cyprys.
-A on przytulił mnie.
-A ja powiedziałam Kocham cię Cyprys bo zrozumiałam że Aster ma Julie.
I nagle nadleciał Aster a za nim Julia
(Shadow,Night,Cyprys,Aster,Julia?)